niedziela, 27 stycznia 2013

Z życia au pair - pierwszy miesiąc w Anglii

Jak ten czas szybko leci - dziś mijają dokładnie 4 tygodnie od mojego przyjazdu tutaj. A to parę ciekawostek z mojego dotychczasowego pobytu.

Liczba rzuconych pod nosem przekleństw podczas jazdy po angielskich drogach: 387
Dziennie robię autem ok. 50-75 km. Jako że jestem zahartowana po byciu „szoferem” w Irlandii, ruch lewostronny nie sprawia mi żadnego problemu. Gorzej jest z jakością lokalnych dróg, które są dziurawe i wąskie. Wszechobecne wielopasmowe ronda da się przeżyć, jednak jestem ciekawa, czy słyszałyście o The Magic Roundabout:

źródło: wikipedia, grafika google
To na zdjęciu akurat nie z mojej wioski, ale u mnie w okolicy też takowe się znajduje i muszę przez nie przejeżdżać jak chcę odwiedzić centrum handlowe w pobliskim mieście. 


Liczba konfrontacji z dzikim zwierzem: 3
Mieszkam tuż obok rezerwatu przyrody, a co za tym idzie, dużej ilości (mało płochliwych) dzikich zwierząt. Zaczęło się od wiewiórki, a potem było jeszcze ciekawiej:

 Pewnego ranka zobaczyłam przez okno jelenia w naszym ogrodzie :]

A ostatnio prawie dostałam zawału, bo kiedy jechałam samochodem nagle z krzaków wzleciało, a raczej wyskoczyło, ogromne ptaszydło - jastrząb lub sokół. Gdybym nie zahamowała to wylądowałby na mojej przedniej szybie.

 Sam rezerwat jest super, byłam już tam 2 razy na joggingu - bardzo przyjemne miejsce i dużo ścieżek do biegania.


Liczba razy, w których wkurzyłam się na młodą: 2 (czyli jak na miesiąc to bardzo dobry wynik :D)
Patricia ogólnie jest spoko, ale jest dość zamknięta w sobie. Nie mam z nią problemów, ale czasem muszę ją pospieszać, żeby szybciej wyszykowała się do szkoły itp. i przez to czasami mam nerwa ;)

Miałam okazję być na przedstawieniu w szkole Patricii. To jest prywatna żeńska szkoła, uczennice mają świetne mundurki – plisowane spódniczki, sweterki, płaszczyki i kapelusze :)


Liczba dni, w których żałowałam wyjazdu: 0
Ta rodzinka jest chyba najlepsza ze wszystkich czterech, u których miałam okazję pracować. Pracuję od poniedziałku do piątku. Moim głównym obowiązkiem jest wożenie młodej do i ze szkoły i wypakowanie zmywarki. Innych obowiązków nie mam, bo przychodzą do nich sprzątaczki, a hostka sama gotuje. Ja gotuję dla siebie, bo oni jedzą głównie po wegetariańsku (ale oczywiście nie przeszkadza im, że ja jem mięso).

Ale wiecie, już chyba kiedyś Wam pisałam, ten mój wyjazd au pair nie jest celem samym w sobie. To pierwszy z kroków większego „przedsięwzięcia”. Chodzi o to, że po pracy u tej rodzinki planuję zostać w Anglii na dłużej. Hostka oczywiście o tym wie, bardzo wspiera mnie we wszystkim i oferuje swoją pomoc. No ale na razie nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość (tzn. wybiegam, ale nie na blogu ;)).

źródło: tumblr

Póki pracuję u nich, będę chciała podjąć jakąś nieskomplikowaną dodatkową pracę na 20-24 godziny tygodniowo, np. w kawiarni. Zawsze to jakaś dodatkowa kaska, którą będę mogła sobie odkładać, a wypłatę au pair bez wyrzutów sumienia przeznaczać na przyjemności, np. zakupy. A jeśli mowa o zakupach, to następnej notce pokażę Wam, co kosmetycznego nabyłam m.in. z Lusha i The Body Shop :)

49 komentarzy:

  1. moja kolezanka tez aktualnie pracuje w tym charakterze w UK, jezeli ktos ma podejscie do dzieci to super sprawa :)
    pokaz nowosci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za wiele, ale parę nowych kosmetyków udało mi się upolować :)

      Usuń
  2. tego The Magic Roundabout to bym sie bala - przede wszystkim ngdy nie jechalam po ich drogach czyli po drugiej stronie ... pamietam ze na poczatku bardzo balam sie niemieckich autostrad ale jak sie pozniej okazalo w rzeczywistosci to nic trudnego .. jednak jazda po drugiej stronie bylyby dla mnie wyzwaniem!!!
    te dziewczynki maja cudny kolor mundurkow ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruch lewostronny nie jest taki zły, bo kierownica jest też po drugiej stronie, wiec wszystko po prostu trzeba robić na odwrót :)
      A co do mundurków, to najbardziej podobają mi się ich granatowe płaszczyki z takimi okrągłymi kapeluszami, może kiedyś zrobię fotkę:)

      Usuń
  3. jechałaś sama czy z jakiegoś biura?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak piszesz o tej szkole swojej podopiecznej i ich mundurkach to kojarzy mi się bajka o Madeleine :D I tak czytam Twoje opowieści, to naprawdę genialnie trafiłaś z tą rodzinką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygooglowałam sobie tą Madeleine i rzeczywiście jest podobieństwo :)

      Usuń
    2. Nie oglądałaś Madeleine ? :D

      Usuń
    3. No właśnie w ogóle nie kojarzyłam tej bajki :)

      Usuń
  5. A jak udało Ci sie załatwić ten wyjazd?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są darmowe portale internetowe pośredniczące pomiędzy rodzinami i au pair i to właśnie z nich korzystałam przy każdym moim wyjeździe.

      Usuń
  6. jelonek w ogrodzie?:)
    Ja osobiście nie wyobrażam sobie życia poza granicami polski:) Czuję się tu przywiązana;) Dlatego też podziwiam Cię za ten krok;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Taki wyjazd to super sprawa ale ja za slabo znam jezyk :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy post :) Te ronda są masakryczne, ja to chyba bym się nie połapała :D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Najważniejsze, że ani razu nie żałowałaś wyjazdu! :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Super, że wszystko Ci się tak dobrze układa! Też bym chciała, żeby po moim ogrodzie chodziły jelonki ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. cieszę się, że tak Ci się ładnie wszystko poukładało i trafiłaś na taką fajną rodzinę :)
    czekam na posta z nowościami kosmetycznymi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż się uśmiechnęłam jak zobaczyłam liczbę przekleństw :D
    Cieszę się, że nie żałujesz wyjazdu do Anglii. Czekam na nowości z TBS :)

    OdpowiedzUsuń
  13. hahah ciekawe co jeszcze może być uważasz w ogródku;p;)

    OdpowiedzUsuń
  14. oj animek u góry, chyba zły dzień ma;D
    matko boska co za rondo, ja bym chyba odpuściła nawet wizytę w centrum handlowym gdybym miała przez takie przejechać:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie chęć odwiedzenia centrum handlowego jednak bywa silniejsza, choć przez to rondo chodzę na zakupy zdecydowanie rzadziej :D Zawsze mam serce w gardle jak się do niego zbliżam :)

      Usuń
    2. nie dziwię się, toż to jakiś potwór:D

      Usuń
  15. no parę minut spędziłam wpatrując sie w to rondo w ostateczności chciałam myślami wyjechać z ronda pod prąd hahah nigdy nie jechałam po lewej stronie.. z bardzo dobry angielskim jaki masz nie powinnaś mieć problemów z pracą no ale wiadomo to zawsze jest stres i na dodatek jestes sama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na tym moim rondzie zawsze krążę po kilka razy, zanim znajdę właściwe wyjście :) A co do pracy to mam nadzieję, że coś się znajdzie :)

      Usuń
  16. Moje miasto słynie z ogromnej ilości rond, ale MAAGIC ROUNDABOUT nie przeżyłabym nigdy!

    OdpowiedzUsuń
  17. cieszę się, że tak Ci się trafiło dobrze z tą rodziną i jesteś zadowolona! a tak w ogóle to po cichutku podziwiam Cię za ten wyjazd (a raczej wyjazdy, bo to nie pierwszy), odwagę i podejście :) a jak długo planujesz tam zostać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako au pair minimum pół roku (tak uzgadniałam z rodzinką), a po tej pracy u nich to jeszcze nie mam ścisłych planów :)

      Usuń
  18. Prywatna żeńska szkoła? W życiu bym dziecka do takiej nie posłała :)

    Faktycznie nie chce się wierzyć, że to już tyle czasu. Dopiero co oświadczyłaś nam, że wyjeżdżasz. Podoba mi się twoja relacja stamtąd. Sprawia, że sama chcialabym pojechać. Niestety (a może stety?) zbyt wiele rzeczy mnie tu trzyma. Konkretnie wizja ślubu :P I może ja bym wyjechała bo nie widzę perspektywy pracy po studiach ale mój K nie umie angielskiego :/

    OdpowiedzUsuń
  19. to najważniejsze, że nie żałujesz decyzji o wyjeździe i jesteś zadowolona;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobre to rondo :D I gdzie są hejterzy, którzy by pisali, że masz za dobrze...? ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. No i tak ma być! Super, że jesteś zadowolona ze swojego pobytu tam :) A swojego psiaka też zabierzesz za niedługo? Pewnie tęskni psinka za Tobą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psiak na pewno tu przyjedzie, ale jeszcze nie teraz.. Pewnie dopiero jak pójdę "na swoje" :)

      Usuń
  22. Matko Święta ja na tym rondzie wpadła bym w panikę i płacz! W życiu bym nie dała rady przejechać :) Ciesz się, że mała jest cicha, nie znoszę gadatliwych dzieci, sa takie uciążliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  23. nie którzych rzeczy im zazdroszczę ... zupełnie inny świat niż polska..
    Chętnie wracam na twojego bloga i zapraszam na mojego , mam nadzieje że będziesz wspierała mnie w moim odchudzaniu , blog nie tylko o odchudzaniu !:)
    http://perfektbin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. uwielbiam kupować kosmetyki za granicą :) Zawsze znajdzie się coś wspaniałego, czego u nas nie ma :) A to rondo :D:D .. haha, musiałbym być wkurzona, żeby go przejechać - tylko wtedy jestem odważna :D .. a jeszcze jechać po lewej stronie to już w ogóle nie wiedziałabym jak :D Buziaki kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Otagowałam Cię :)
    http://efficacement.blogspot.com/2013/01/tag-versatile-blogger.html

    OdpowiedzUsuń
  26. Też kiedyś byłam au pair tyle, że w USA. Szkoda, że wyjazd wiązał się z odkładaniem jak największej ilości kasy i nie byłam pełnoletnia. Gdybym wyjechała teraz wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej, ale nie żałuję :) To była świetna przygoda. :)Pozdrawiaki z Norwegii :)

    OdpowiedzUsuń
  27. tak, ronda w Anglii są niesamowite :D na dodatek ja zawsze mam tendencję wjechać na nie pod prąd... -.-

    OdpowiedzUsuń
  28. Najważniejsze, że jesteś zadowolona z wyjazdu - i to jest super :)
    a drobne rzeczy, które nas wkurzają są wszędzie :D
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ważne, że Ci sie podoba ! A reszta to dodatki. Zwłaszcza te ronda. Kto to wgl wymyślił? Ja chyba bym musiała tam z mapą jeździć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. The magic roundabout wymyślił podobno człowiek bez prawa jazdy :D

      Usuń
  30. Powiem Ci , ze masz mega szczeście. ja nie jestem au pair. jestem po prostu baby sitter, bo mieszkam w niemczech w sumie juz chyba na stale razem z rodzicami wiec to nie wyjazd w kategorii "au pairki". jestem baby sitter dla 4 dziewczynek (lat 5,7,9,11) i obowiązkow mam wiecej niz kiedykolwiek mialam w domu lub jak mieszkalam sama w Krakowie. Nie chodzi o wyzysk czy cos, tylko o to, ze z tymi dziewczynami nie ma ani chwili wytchnienia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 4 dzieci?? Podziwiam.. na pewno masz masę roboty... Ja przed obecną pracą byłam jeszcze 3 razy au pair, ale nigdy nie miałam więcej niż dwójkę dzieci, świadomie zawsze odrzucałam rodziny z trójką lub więcej dzieci, bo taka opieka jest na pewno bardzo wyczerpująca. Może poszukaj sobie jakiejś spokojniejszej rodzinki, skoro jesteś babysitter to pewnie z nimi nie mieszkasz, więc masz większe możliwości zmiany rodziny :)

      Usuń
  31. Pewnie, ze mam mozliwosci, ale w sumie to praca codziennie, a taki sittingi zdarzaja sie tu dosc rzadko, bo zazwyczaj baby sitter jest jeszcze w liceum wiec moze tylko raz max dwa razy w tyg po 3-4 godziny. No fakt, pracy jest niemilosiernie wiele. Zreszta wgl ta praca to bylo dzielo przypadku bo jeszcze nie zdazylam sie tu urzadzic, nie zdazylam zaczac szukac a trafilam na ogloszenie. I tak zostalo. I nie jest mi jakos tragicznie, bo pracy duzo, dzieci nieznosne, ale mam w sumie w porzadku szefostwo. I teraz nawet jakbym chciala to nie moglabym ich zostawic bo mama dziewczynek jest w szpitalu na 10 tyg (minimum) i jestem jakby mamą....

    OdpowiedzUsuń
  32. O gotowe :) myślę, że teraz każdy znajdzie formularz komentarza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli płacą Ci adekwatnie do obowiązków to czasem warto się przemęczyć, ja tu mam mega luzy, ale za to dostaję psie grosze ;)) A może po tych 10 tygodniach poszukaj sobie jakiejś pracy jako niania np. do 1 dziecka, więcej godzin niż babysittingi, ale też więcej kaski:)

      Usuń
    2. Ha. Właśnie płacą psie grosze. I nie można narzekać bo obecnie jest w Niemczech meeeeega konkurencja na rynku pracy dla niań :/ Dziewczynom 16 letnim niska stawka i ruchome godziny odpowiadają i nie ma dla nich żadnego problemów więc generalnie jak już się znajdzie pracę to powinno się jej trzymać. Ale myślę ciągle i nieustannie o jakiś zmianach, więc póki co po prostu muszę to przetrwać zanim nie postanowię w którym kierunku wykonać następny krok :)

      Usuń
  33. Magic Roundabout w Swindon:) Mieszkalam tam jakis czas temu na County Road:) Widok z okna - Football Ground:) Fajne wspomnienia:)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze podlegają moderacji. Wszelkie złośliwe komentarze oraz spam będą usuwane.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...